Nic nie zapowiadało, że gospodynie mogą mieć jakieś kłopoty z pokonamiem rywalek. Zespół z Nadarzyna przyjechał do Łomży w nienajmocniejszym składzie i można było przypuszczać, że zostanie powtórzony wynik z pierwszej rundy. Wtedy to łomżanki wygrały na wyjeździe 8:2.
Pierwsze gry singlowe zdawały się potwierdzać przewagę jaką "na papierze" mają miejscowe. Ren Bingran łatwo pokonała Monikę Żbikowską, a Weronika Łuba nie dała szans młodziutkiej Zuzannie Samsel. Gdy swoją grę na drugim stole gładko wygrała Edyta Szabłowska nikt z kibiców nie przypuszczał, że mogą być w tym meczu jakiekolwiek emocje. Pierwsze niepokojące symptomy pojawiły się w meczu Kamili Świniarskiej z Olgą Szymańską. Po zaciętym, pięciosetowym, pojedynku lepsza okazała się zawodniczka gości i tym samym dała pierwszy punkt swojej drużynie.
Po pojedynkach deblowych obie ekipy mogły dopisać sobie po jednym zwycięstwie. O ile wygranej pary Ren/Szabłowska można było się spodziewać, to porażka Kamili Świniarskiej i Karoliny Gołąbiewskiej, mimo prowadzenia 2:1 jest już sporym zaskoczeniem.
Ostatnie cztery gry dostarczyły i kibicom i trenerowi gospodyń, Wacławowi Tarnackiemu sporo niepotrzebnych nerów. Wszystko zaczęło się zgodnie z planem. Ren "zmiotła" Szymańską dając jej ugrać zaledwie 14 punktów w trzech setach. W tym czasie na drugim stole rywalizowała Weronika Łuba z Dominiką Konofał. Zawodniczka z Nadarzyna jest jedną z niewielu, która gra stylem defensywnym. Taka gra zupełnie nie leżała łomżance, która z każdą kolejną piłką coraz bardziej "spalała się" psychicznie by ostatecznie ulec 1:3.
Przed decydującymi grami na tablicy wyników było 5:3 i remis był jeszcze możliwy. Trener Tarnacki do ostatnich gier wystawił Karolinę Gołąbiewską, która zmierzyła się ze Żbikowską oraz Edytę Szabłowską, która zagrała z Samsel. Lepiej swój mecz zaczęła ta pierwsza. Łomżanka grała pewnie i zdecydowanie, a rywalka nie mogła poradzić sobie z jej stylem gry. Dwa pierwsze sety padły łupem Gołąbiewskiej, jednak kolejne partie wygrała zawodniczka z Nadarzyna. Jak powiedział po meczu szkoleniowiec AZS-u, rywalka znalazła na nią sposób, odrzucając ją od stołu.
Edyta Szabłowska zaczęła swój mecz niespodziewanie od przegrania seta jednak kolejne partie pokazały, że był to jedynie "wypadek przy pracy". Kolejne sety wygrała do 4, 4 i 5 i dała tym samym zwycięstwo swojemu zespołowi.
Po tej wygranej "Wałkuscy" w dalszym ciągu zajmują 5 miejsce w tabeli, ale mają już 2 punkty przewagi nad Nadarzynem oraz zespołem MRKS-u Gdańsk, który uległ w tej kolejce Spójni Warszawa 4:6.
AZS PWSIP Wałkuscy Łomża - GLKS II Nadarzyn 6:4
Bingran Ren - Monika Żbikowska 3:1 (11:6, 11:6, 3:11, 11:6)
Kamila Świniarska - Olga Szymańska 2:3 (5:11, 10:12, 11:6, 15:13, 6:11)
Bingran Ren - Olga Szymańska 3:0 (11:2, 11:5, 11:7)
Karolina Gołąbiewska - Monika Żbikowska 2:3 (11:9, 11:6, 6:11, 7:11, 10:12)
Weronika Łuba - Zuzanna Samsel 3:1 (11:7, 11:6, 8:11, 11:8)
Edyta Szabłowska - Dominika Konofał 3:0 (11:7, 11:8, 11:3)
Weronika Łuba - Dominika Konofał 1:3 (11:9, 8:11, 8:11, 4:11)
Edyta Szabłowska - Zuzanna Samsel 3:1 (9:11, 11:4, 11:4, 11:5)
Ren/Szabłowska - Żbikowska/Samsel 3:1 (11:5, 9:11, 11:8, 11:8)
Świniarska/Gołąbiewska - Konofał/Szymańska 2:3 (7:11, 11:8, 11:9, 8:11, 6:11)
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Sportowepodlasie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie się z regulaminem.
Partnerzy