Początek sezonu nie wskazywał, że akademiczki będą miały jakiekolwiek problemy z zajęciem miejsca w górnej połowie tabeli - Planowaliśmy, że uda nam się znaleźć w czubie tabeli, jednak sytuacja pokazała, że trzeba te plany zweryfikować - mówi trener łomżanek, Wacław Tarnacki - Ogólnie rzecz biorąc to w tym sezonie liga bardzo się wyrównała, a większość ekip wzmocniło się doświadczonymi zawodniczkami. W sumie z tej 5 lokaty trzeba być zadowolonym i chcielibyśmy ją utrzymać na końcu sezonu - dodaje.
Łomżanki sezon rozpoczęły od dwóch wygranych. Potem przyszedł mecz z drużyną z Lidzbarka Warmińskiego przegrany nieco pechowo 4:6 - Przed tym spotkaniem byliśmy faworytami. Monika Narolewska, Edyta Szabłowska i Weronika Łuba były przed tym meczem na Ogólnopolskim Turnieju Klasyfikacyjnym juniorek i wszystkie wypadły w nim lepiej niż dziewczyny z Lidzbarka. Jednak w spotkaniu ligowym lepsze okazały się rywalki. I właśnie po tym meczu coś się jakby w nich zacięło - tłumaczy Tarnacki.
Kolejne spotkania nie wyglądały już tak jak chcieliby wszysy kibice tenisa stołowego w Łomży. W kolejnych 6 meczach udało się "Wałkuskim" zdobyć tylko 3 punkty. Na swoim normalnym wysokim poziomie zagrała tylko Ren Bingran. Pozostałe dziwczyny dobre występy przeplatały słabymi. W wielu wypadkach brakował także częścia, a te, wiadomo, w sporcie również jest potrzebne.
Trener Tarnacki nie planuje jakiś spektakularnych ruchów kadrowych w swoim zespole. Jedyną zawodniczką, która może wzmocnić drużynę w drugiej rundzie jest Agnieszka Barczuk - Do końca grudnia już będziemy wiedzieli czy zagra z nami kilka meczy czy nie. Jest to bardzo doświadczona tenisistka i uważam, że na drugim stole zdobywałaby komplety punktów. Jeśli jednak nie będzie mogła u nas zagrać, to będziemy wystawiali te zawodniczki, które mamy - mówi ze spokojem szkoleniowiec.
Do rundy reważnowej pozostało jeszcze trochę czasu. Tarnacki ma jednak już plan przygotowań - Chcemy wyjechać na 9-dniowy obóz przygotowawczy w góry. Tam będziemy, oprócz zajęć z tenisa, jeździć na nartach. Myślę, że taki sposób przygotowania fizycznego będzie dla tych dziewczyn odpowiedni. Mógłbym je „pogonić”, żeby biegały po górach, ale na stoku dadzą z siebie dużo więcej i będzie to sposób bardziej przyjemny. Planujemy, że do południa będziemy jeździli, a po godzinie 15 mamy do dyspozycji halę i tam będziemy szlifować elementy tenisowe - opisuje.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Sportowepodlasie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie się z regulaminem.
Partnerzy