Wacław Tarnacki, trener AZS-u Łomża:
Ten mecz można było wygrać, ale cieszymi się też z jednego punktu. Niestety Monika Narolewska nie wytrzymała i przegrała w tiebreaku. Z moich obserwacji wynika, że Monika, Wernonika Łuba i Edyta Szabłowska muszą grać na drugim stole. W dzisiejszym meczu tak się wahałem kogo wstawić z tych trzech dziewczyn. Niestety zrobiłem jeden błąd. W pierwszych grach powinenem wstawić Weronikę i Edytę, a dopiero potem dopasować Monikę. Cieszymy się, że zdobyliśmy punkt z silną drużyną i przerwaliśmy serię porażek. Teraz jedziemy po świętach do Piaseczna i na koniec do Gdańska. Zobaczymy co będzie. Nadal jesteśmy w grze i nie składamy broni.
Marek Winnicki, trener Jedynki Łódź:
W pierwszym spotkaniu było 7:3 dla nas, ale przyjeżdżając tutaj wiedziałem, że na pewno nie będzie łatwo. U nas może lepiej się te gry ułożyły. Przede wszystkim lepiej wypadły deble, a tutaj przegraliśmy dwa deble i to zadecydowało o wyniku. Zazwyczaj dobrze na idzie w grze podwójnej i przynajmniej jeden mecz jest wygrywany.
Dziwi mnie tak niska pozycja AZS-u w tabeli, bo uważam, że zespół jest wyrównany. Jednak żeński tenis ma to do siebie, że jest nieobliczalny i wyniku tak do końca nie można przewidzieć.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Sportowepodlasie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie się z regulaminem.
Partnerzy