Białostoczanie wystąpili w zupełnie odmienionym składzie. Poprzednie spotkanie zagrali weterani zespołu z Dojlid uzupełnieni Grzegorzem Pietryką, który przed sezonem dołączył do składu zespołu z Białegostoku. W rewanżu zagrali młodzi zawodnicy, występujący do tej pory w I lidze Mateusz Czernik, Kamil Zdzienicki i Piotr Anchim. "Młodzież" spisała się bardzo dobrze.
W pierwszym pojedunku spotkali się Kamil Zdzienicki i Jakub Dorociński. Zdzienicki, w dobrej dyspozycji pokonał gładko przeciwnika w pierwszym secie. 11:8 przy dwóch zepsutych piłkach setowych to dobry wynik białostoczanina. W drugim secie było podobnie. Tym razem Dorociński zdobył zaledwie 6 punktów. Zdeterminowany białostoczanin grał bardzo pewnie i po zaledwie 8 minutach prowadził już 2:0.
W trzecim secie Dorociński się przebudził, ale na krótko, bowiem Zdzienicki troszeczkę słabszy w trzeciej odsłonie zdobywał punkty po licznych błędach przeciwnika. Tenisista gości popełniał ich dużo i za swoje zachowanie po jednej ze zmarnowanych akcji otrzymał żółtą kartkę. Prawdziwe emocje zaczęły się przy stanie 9:9, gdy zawodnicy walczyli punkt za punkt. Ostatecznie Zdzienicki wygrał na przewagi 15:13 i klub z Dojlid objął prowadzenie.
W drugim pojedynku spotkali się Mateusz Czernik i Daniel Puchalski. Czernik miał już za sobą występy w ekstraklasie w tym sezonie, Puchalski reprezentował kraj na młodzieżowych mistrzostwach Europy. Zapowiadał się więc ciekawy pojedynek. obaj doskonale się zresztą znają, Puchalski w poprzednim sezonie reprezentował białostocki MOKS Słoneczny Stok.
Pierwszy set tego pojedynku rozstrzygnął kto pozostanie w ekstraklasie. Na przewagi wygrał go Puchalski, ale Czernik mógł pokonać przeciwnika, bowiem prowadził już 9:5. Eks białostoczanin zagrał w swoim stylu. Najpierw pozwolił Czernikowi uzyskać wysokie prowadzenie, by później bezlitośnie go wypunktować. Podobnie zresztą jak w pierwszym pojedynku meczu w Głosce z Grzegorzem Pietryką.
W drugim secie było podobnie, choć teraz Puchalski prowadził przez cały set. Czernik zdołał uzyskać prowadzenie dopiero w końcówce i wygrał na przewagi.
W trzeciej odsłonie pojedynku wynik brzmiał 11:3 dla Czernika. Zawodnik gospodarzy wygrał wysoko, choć bardziej dzięki błedom Puchalskiego. Puchalski nie trafiał w stół, bądź trafiał w siatkę, co skrzętnie wykorzystał Czernik.
Kolejna odsłona należała do Puchalskiego. Tym razem role się odwróciły. Czernik mógł skończyć ten pojedynek z wynikiem 3:1 jednak przegrał i było 2:2. Białostoczanin popełnił zbyt dużo błędów w końcówce.
Piąta odsłona należała do zawodnika gości. Puchalski wygrał ją pewnie, choć prowadząc 10:3 pozwolił sobie jeszcze na stratę kilku oczek. Pojedynek zakończył sam Czernik, który trafił w siatkę.
W trzecim pojedynku zagrali Piotr Anchim i Piotr Chodorski. Wicemistrz Europy w deblu z Głoski był zdecydowanym faworytem, jednak pierwszego seta wygrał Anchim. Białostoczanin pokonał Chodorskiego na przewagi 13:11. Dwie kolejne odsłony należały już jednak do Chodorskiego, który spokojnie je wygrał do czterech i sześciu. W trzecim secie młody reprezentant kraju nieoczekiwanie uległ białostoczaninowi i zrobił się remis. Gdy wydawało się, że Anchim "polegnie" i to bardzo wysoko, zaczął odrabiać straty i doprowadził do remisu 10:10. Wówczas po dwóch błędach Chodorskiego wygrał 12:10.
Kolejny pojedynek Zdzienickiego i Puchalskiego obfitował w to, z czego tenis stołowy słynie. Wiele zagrań kończyło się na siatce, po czym piłka spadała na jedną ze stron stołu. Kilka razy piłka trafiała na kant stołu i wśród zgromadzonych słychać było jęk zawodu. Dwa pierwsze sety należały do Zdzienickiego, dwa kolejne do Puchalskiego. O wyniku tego pojedynku, jak i całego spotkania zdecydować miał piąty set.
Ostatnia gra czwartkowego wieczoru był pojedynkiem Mateusza Czernika i Jakuba Dorocińskiego. pokazała wyraźnie, że białostoczanin nie razdi sobie psychicznie z sytuacji, gdy wysoko prowadzi. podobnie jak w pierwszym swoim pojedynku, prowadząc wysoko oddał przeciwnikowi zwycięstwo. Przy stanie 9:5 przegrał kilka kluczowych piłek i całego seta 10:12. W drugim to Dorociński grał słabiej. Czernik nie miał problemów z pokonaniem go do 5. Ale gdy zawodnik gości odzyskiwał swój rytm, szybko zdobywał prowadzenie. Tak było w trzecim secie tego pojedynku.
Kolejny był ostatnim jaki zawodnicy Dojlid rozegrali z zespołem ekstraklasy w tym sezonie. Wygrał go pewnie Mateusz Czernik 11:5.
Choć drugie spotkanie Dojlidy wygrały z Głoską 3:2, zagrają w przyszłym sezonie w I lidze. Odra zajmie miejsce zwolnione przez Trasko Ostrzeszów.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Sportowepodlasie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie się z regulaminem.
Partnerzy