O mały włos nie polecielibyście na Mistrzostwa Świata...
Na dwa dni przed planowanym wylotem była informacja, że nie polecimy, wszystkie loty z nad Polski były odwołane. Generalnie cała nasza reprezentacja narodowa miała pozostać w kraju. Na dzień przed wylotem pojawiła się informacja, że z Wiednia jednak samoloty startują. Była duża szansa, ale nie pewność, że uda nam się wystartować. W związku z tym w bardzo krótkim czasie załatwiłem busa. Właściciel firmy przewozowej, Pan Węgrowski, sam zgodził się z nami pojechać do Wiednia, za co mu serdecznie dziękuję. W ciągu dwóch godzin dojechały do nas jeszcze osoby z Augustowa, Grajewa. Oprócz tych ekip po drodze zabraliśmy także zawodników z Warszawy, Częstochowy, Katowic oraz Wrocławia i wszyscy udaliśmy się do Austrii. Na trzy godziny przed odlotem udało nam się dotrzeć na lotnisko i dowiedzieliśmy się, że jednak samolot wystartuje. Lot trwający 11 godzin był spokojny. Na miejscu zatrzymaliśmy się w hotelu Tokyo Metropolitan i jakby tą sytuację mieliśmy opanowaną.
Jak takie "przygody" wpłynęły na kondycję fizyczną i psychiczną łomżyńskich zawodników?
Myślę, że jesteśmy na tym etapie, że takie sytuacje nie są w stanie nas jakoś specjalnie zmóc. Mieliśmy za to problem brakiem czasu na aklimatyzację, bo to się wiąże z wcześniejszym przyjazdem, a za tym idą sporo wyższe koszty. My przylecieliśmy na miejsce w czwartek, w piątek była rejestracja i ważenie, a w sobotę i niedzielę odbyły się już zawody.
Jak spisali się nasi reprezentanci?
Na pewno jest jeden wynik godny uwagi. Jest to wicemistrzostwo świata Ani Kaczyńskiej, która przygotowywała się w naszym dojo, a teraz jest zawodniczką Zambrowskiego Klubu Karate. Ja jestem jej trenerem, w związku z czym trenujemy razem. Dla Ani był to czwarty start na Mistrzostwach Świata. Do tej pory była ósma i dwa razy piąta. W tym roku w końcu wywalczyła medal. Jestem zadowolony, bo to wszystko, nad czym pracowaliśmy przez cały okres przygotowawczy Ani udało się zrealizować na zawodach. Podziwiam ją, bo potrafiła podejść do swojego występu na chłodno, ale z dużą dozą zaciętości i konsekwencji. Zajkowska ma 18 lat i debiutowała wśród seniorek, więc trudno było od niej oczekiwać, że od razu powalczy o medal. To są tego typu zawody, że nie ma jakiś objawień. Tam jest najwyższy światowy poziom. W pierwszej walce miała za rywalkę zawodniczkę z Kuwejtu. Jest to doświadczona zawodniczka, od kilku lat startująca na Mistrzostwach Świata. Stoczyła z nią bardzo dobry pojedynek, ale w końcówce dostała bardzo mocne uderzenie nieprzepisowe w szyję. Sędziowie w jakiś sposób tego nie zauważyli. Jestem zadowolony z postawy Oli, bo jej rywalka od początku walki narzuciła szaleńcze tempo i non stop atakowała. Ale Ola odgryzała się i na pewnym etapie pojedynek się wyrównał. Sędziowie po tej pierwszej rundzie wskazali na remis, ale po tym uderzeniu w szyję ciężko jej się oddychało. W ciągu kilkunastu sekund musiała się pozbierać i przystąpić do dogrywki. Tą rundę, mimo kłopotów oddechowych, przewalczyła w godny sposób, ale w samej końcówce reprezentantka Kuwejtu zachowała więcej sił i to przeważyło. Gdyby nawet Oli udało się wygrać, to w następnej rundzie trafiłaby na najwyżej rozstawioną w tej kategorii zawodniczkę z Japonii, która w poprzednim i w tym roku została mistrzynią świata. Ogólnie jestem zadowolony z jej postawy, bo pokazała się z naprawdę dobrej strony, a doświadczenie, które tam zebrała będzie w kolejnych walkach procentowało.
Chłopcy trafili w pierwszych walkach niestety na Japończyków. Dla nich jako młodych zawodników, którzy jeszcze nigdy nie widzieli tej imprezy było to trudne zderzenie z rzeczywistością. Przez całą walkę jest tak ogromne tempo i rywale cały czas atakują. Nie ma nawet chwili oddechu. Zawodnicy japońscy są doskonale przygotowani kondycyjnie i tylko Rosjanie potrafią nawiązać z nimi wyrównaną walkę. Zarówno Łukasz Lubiejewski jak i Maciej Tercjak mieli bardzo wyrównane walki. Jednak w Japonii, przy sędziach z tamtego kraju, jeśli walka jest wyrównana to zawsze wygrywa zawodnik stamtąd. Trzeba zawsze wykazać lekką przewagę i dopiero wtedy dają wygraną. Także dla nich start na tej imprezie był ogromnym doświadczeniem i przy kolejnych startach czy to na mistrzostwach Polski czy Europy będzie im się zdecydowanie łatwiej walczyło.
Oprócz samego startu w zawodach mieliście czas na zwiedzanie?
Mieliśmy cały poniedziałek wolny. W tym czasie zobaczyliśmy kilka świątyń, byliśmy nad oceanem. Ogólnie młodzież była bardzo zadowolona pod wieloma aspektami. W Japonii panuje duży porządek, młodzież chodzi do szkoły w mundurkach, nikt nie narzeka. I taki porządek przekłada się na inne dziedziny życia, również na sport.
Sam wyjazd do Japonii był bardzo kosztowny. Czy udało się wam w końcu domknąć budżet?
Generalnie jesteśmy na minusie. Sytuacja jest dość ciężka, trudno jest znaleźć sponsorów i jesteśmy "pod kreską". Jednak uważam, że ten wyjazd był wart każdych pieniędzy, a z finansami sobie jakoś z czasem poradzimy. Szukamy cały czas sponsora, który pomoże nam sfinansować wyjazdy na zagraniczne imprezy, a tylko w Stanach na Mistrzostwach Ameryk czy w Japonii możemy zbierać doświadczenia i przetrenować rzeczy, których w Polsce nie da się zrobić.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Sportowepodlasie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie się z regulaminem.
Partnerzy