
Trenerzy Piotr Zinkiewicz (z lewej) i Mirosław Dymek
mogą być zadowoleni z postawy swoich zawodników
Piłarze z Łomży urządzili sobie ostre strzelanie w meczu z Turem. Widać było u nich zaangażowanie i walkę od pierwszej do ostatniej minuty - Po meczu z Hetmanem Tykocin odbyłem z piłkarzami męską rozmowę, bo w końcówce zagraliśmy zbyt nonszalancko i mogliśmy go tylko zremisować. Ważne jest dla mnie jednak, że zespół wyciągnął wnioski i pokazał, że to był wypadek przy pracy - tłumaczy trener ŁKS-u, Mirosław Dymek.
Zanim gracze z Bielska na dobre weszli w mecz łomżanie już prowadzili - Bramka zdobyta na początku spotkania zawsze pomaga. Dzięki temu drużyna nabiera pewności siebie i wiary, przeciwnik zaczyna się odkrywać, bo próbuje odrobić straty. Mecz dobrze nam się ułożył, ale najważniejsze, że to my o tym zadecydowaliśmy jak on miał przebiegać - ocenia szkoleniowiec.
W drugiej połowie na placu gry pojawiła się dwójka napastników Adrian Mleczek-Patryk Szymański i pokazała, że znajomość z gry w drużynie juniorów daje im dużo swobody i pewności w rozgrywaniu akcji - To nie jest pierwszy mecz w seniorach, w którym ta dwójka robi ze sobą ciekawe akcje zakończone bramkami. Specjalnie tak ustawiam ich na boisku, żeby ze sobą mogli grać i jak widać daje to wymierne efekty - mówi Dymek.
Bardzo dobry mecz rozegrał nowy nabytek ŁKS-u, 24-letni Johnny Arteaga - W dzisiejszym spotkaniu zabrakło mu tylko bramki. Był bardzo aktywny, zaliczył też asystę, jednak w końcówce zabrakło mu trochę sił. On już bardzo dawno nie grał meczu ligowego, ale jego występ oceniam bardzo pozytywnie - kończy opiekun ŁKS-u.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Sportowepodlasie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie się z regulaminem.
Partnerzy