Choć przez większość meczu Żubry prowadziły, to gdynianie wywieźli komplet punktów z hali Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. - Graliśmy fajnie, konsekwentnie, a nagle to jakoś stanęło - mówił po spotkaniu rozgrywający Żubrów Jędrzej Jankowiak. - Myślę, że na przestrzeni całego meczu nie graliśmy źle. Walczyliśmy. Zawaliliśmy kilka minut ostatniej kwarty, kiedy stanęliśmy - mówi Jankowiak.
- Byłem praktycznie bez manewru - mówi z kolei Bogusław Bobka, trener Żubrów. W czwartej kwarcie plac gry za pięć przewinień opuścił Mariusz Rapucha, rozgrywający i młodzieżowiec. - To była typowa sytuacja meczowa. Spadnięcie Rapuchy, gra praktycznie cały mecz Krzyśka Łotowskiego, który w pewnym momencie oddychał rękawami. Zabrakło nam jednego zawodnika w składzie - mowi Bobka.
Żubry w zajbliższą sobotę zagrają ostatnie spotkanie w rundzie zasadniczej tegorocznego sezonu. W Katowicach spotkają się z tamtejszym AZS AWF Katowice.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Sportowepodlasie.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie się z regulaminem.
Partnerzy